Walka z prawicą, kampania „Stop złodziejom”
Teraz kampania już nie działa. SPD osiągnęła 13% w sondażach. W bastionach SPD partia wciąż potrafi mobilizować zwolenników, mobilizować babcie przeciwko skrajnej prawicy, a w środowisku uniwersyteckim strach przed upadkiem może szybko przerodzić się w oburzenie na skrajną prawicę.
Drobnomieszczanie z wykształceniem uniwersyteckim nie są bowiem odporni na stoczenie się do prekariatu; ignoruje się fakt, że miliony proletariuszy już tam z trudem wiążą koniec z końcem.
- Ośmiogodzinny dzień pracy również został dawno zniesiony. Praca zmianowa i zmiany nocne stały się normą w wielu niskopoziomowych stosunkach pracy. Nie ma dowodów na opór ze strony związków zawodowych.
- Nie ma już mowy o 35-godzinnym tygodniu pracy
- a CDU niestrudzenie domaga się podniesienia wieku emerytalnego.
- Każda minimalna podwyżka płacy minimalnej spotyka się z oburzeniem w mediach głównego nurtu, cytujących liderów lobbystów, którzy grożą wzrostem bezrobocia.
Te spory o kwestie społeczne są łagodne, ponieważ walka ze skrajną prawicą jest dobrze zorganizowana. Ale nie pomaga to już partii 13%. Wysoko postawieni urzędnicy walczą o stanowiska w urzędach ubezpieczeń społecznych, o ile partia będzie w stanie obsadzać takie stanowiska w rządzie.
Ale CDU nie czuje się już komfortowo z tą kampanią: nie przynosi im ona korzyści. Utrzymuje się na poziomie 25% udziału i nie może pozbyć się Merza. Jego beznadziejna kampania zbrojeniowa wciąż ma zbyt wielu zwolenników, a świadomość, że zbrojenia mogą być co najwyżej chwilowym hitem, nie zyskuje przewagi w CDU.
Jeśli jednak CDU stanie przed wyborem: zwolenniczka broni jądrowej, pani Barley, która chce dostarczać rakiety Taurus Ukrainie i szantażować Węgry, a która ma podobne stanowisko do pani Brosius-G. w kwestii przerywania ciąży, CDU stanie przed wyborem: dżuma czy cholera.
Walka ze skrajną prawicą była przejrzystym manewrem, ale straci na znaczeniu w miarę eskalacji konfliktu społecznego, również dlatego, że duża część społeczeństwa dostrzega ten manewr.
A znaczna część klasy politycznej straciła zaufanie do rządu Merza, gdyż nie widać żadnych oznak poprawy sytuacji, a w obecnych warunkach nie da się znaleźć rozwiązania.
Zaklęcia ożywienia brzmią jak gwizdanie w lesie
„Fakt, że sytuacja osób znajdujących się na dole drabiny społecznej w Niemczech pogarsza się, widać również po liczbie osób korzystających z banków żywności. Obecnie z banków żywności korzysta około 1,5 do 2 milionów osób; w 2018 roku liczba ta wynosiła około 1,5 miliona, a w 2010 roku około miliona.9
Ubóstwo w Niemczech wyraźnie rośnie. Już sam spacer po śródmieściach różnych niemieckich miast, zwłaszcza w dzielnicach dworcowych, dobitnie pokazuje, jak nędza, niedostatek, bezdomność, ofiary narkomanii, zaniedbanie, obojętność i strach przed przestępczością, zwłaszcza wśród kobiet, jawnie narastają na ulicach. Takie warunki były nie do pomyślenia 30 lat temu.
Wynik tymczasowy
Krótko mówiąc: Wbrew temu, co pokazują oficjalne dane, dolna połowa populacji, a przynajmniej najniższa ćwiartka, prawdopodobnie nie radzi sobie dziś tak dobrze, jak siedem lat temu, ale znacznie gorzej. Prawdopodobnie nawet gorzej niż 25 lat temu. A ostatnie decyzje rządu federalnego prawdopodobnie sprawią, że sytuacja się nie poprawi. Wręcz przeciwnie.
https://tkp.at/2025/08/23/wo-steht-unsere-oekonomie-deutsche-wirtschaft-schrumpft-mehr-als-erwartet/